Newsletter

bTC_1

Co stoi za obecną hossą na Bitcoinie? Halving, popularyzacja technologii blockchain, a może Brexit?

Bitcoin kosztuje 620 USD, ale parę dni temu kosztował nawet 750 USD (i niemal 3 000 zł), czyli 70% więcej niż miesiąc temu i 180% więcej niż rok temu. Co stoi za tą ostatnią dynamiczną hossą? Spekulacja? Mniejsza podaż? Popularyzacja idei? A może i Brexit, który powoli zdaje się odpowiadać za wszelkie finansowe (i przyrodnicze) zjawiska? Pewnie wszystko po trochę, ale po kolei.

BTC-2

Spekulacja

Bitcoin jest idealnym instrumentem do spekulacji. Przez swoją dużą zmienność niestety mniej nadaje się jako instrument inwestycyjny, ale spekulanci to właśnie w BTC znaleźli  swoją Mekkę ostatnich lat.

Ze swej natury (skończona liczba jednostek Bitcoina) cena tej kryptowaluty, przynajmniej teoretycznie, jest skazana na wzrosty. Skoro BTC nie grozi inflacja, a grono jego wyznawców (i zwykłych użytkowników) rośnie wraz z popularyzacją idei powinna też w nieskończoność rosnąć cena kryptowaluty.

I tak się dzieje w zasadzie od 2009 r., czyli od powołania Bitcoina przez mitycznego Satoshiego Nakamoto. Co jakiś czas mamy kolejną bańkę ma rynku BTC – jego ceny rosną, eksplodują a później dochodzi do gwałtownej korekty. Następnie, mamy długie miesiące konsolidacji i znowu kolejne próby bicia poprzednich rekordów.

Wydaje się, że również teraz spekulanci zwietrzyli kolejną szansę na wywindowanie do góry cen Bitcoina. I jak zwykle w takich wypadkach, pożywką jest jakaś całkiem fundamentalna kwestia. Tym razem jest to przypadające na 9 lipca 2016 r. zmniejszenie premii za wykopanie kolejnego bloku BTC, czyli Block Reward Halving.

Block Reward Halving

Proces emisji Bitcoinów to tzw. ich wykopywanie (mining), czyli rozwiązywanie coraz bardziej złożonych zagadnień matematycznych. Co 4 lata zmniejsza się (o połowę, stąd angielski termin halving) premia za kolejny blok wydobytych BTC. Na początku premia wynosiła 50 BTC za blok, od 2012 jest to 25 BTC, a teraz przychodzi czas na 12,5 BTC.

Mniejsza nagroda za wykopanie Bitcoinów to automatycznie niższa ich podaż na rynku. A dla spekulantów doskonały (bo sensowny) argument za tym, aby wciągnąć rynek w spiralę wzrostów.

Niepewne czasy, brak bezpiecznych przystani

Handel Bitcoinami jest w dużej mierze zdominowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców, do których co jakiś czas dołączają kolejne niepewne bezpieczeństwa swoich inwestycji nacje (np. rok temu duży popyt na giełdach BTC pochodził ze strony Greków zagrożonych tzw. Grexitem).

Wynika to z tego, że BTC  jest w dużej mierze instrumentem anonimowym i dyskretnym. To oczywiście powoduje, że również obywatele całkiem rozwiniętych krajów korzystają z tych cech BTC i to nie zawsze w celu ukrywania swoich niecnych zamiarów. Niektórzy po prostu dobrze się czują, kiedy w całkiem globalnym świecie są dostępne tylko dla nich inwestycyjne zacisza.

Ponadto, wydaje się, że nawet w tym wypadku swoje trzy grosze wrzuca obecny topowy leitmotiv, czyli Brexit. Jest to tak mocny i wpływający na emocje temat, że nawet jeśli są to tylko odłamki to przepływ z realnych, wystraszonych Brexit’em rynków może znacząco wspierać aktualną hossę na BTC.

Technologia blockchain wkracza pod strzechy

Bez względu na spekulacyjne, a czasem nawet nieco sensacyjne oblicze Bitcoina, sama technologia blockchain (łańcucha bloków), która za nim stoi, jest bardzo obiecującą ideą całej gałęzi fintech.

Obecnie nie ma chyba dużego banku na świecie, który by bagatelizował temat technologii blockchain. Co więcej, większość tuzów bankowości mocno wspiera rozwój rozwiązania, starając się nie tylko dobrze kojarzyć technologicznym geekom, ale i zapewniając dostęp swojej instytucji do najnowszych rozwiązań.

Sprawdź aktualne notowania Bitcoina na giełdach